Zmiany są dobre…

… niezależnie od tego, jakich rozmiarów dotyczą. Czy chodzi o małą czy dużą sprawę. Czy o wygląd czy o sposób bycia.

Jeśli tylko jesteś pewna bądź pewny danej decyzji, rób co uważasz za słuszne. Bo lepiej żałować, że się spróbowało i się na tym sparzyć, niż żałować, że się nawet nie podjęło się tej próby. 

Natchnęło mnie do tego – moim zdaniem zbyt osobistego – wpisu, poprzez własne doświadczenia. A raczej przez zmiany, które właśnie próbuję wcielić w życie. Nie wiem czy to przez wzgląd na chłopaka, moją samokrytykę czy może przez parę Jay-Alexis. 

Jest taki czas, że coś złego wydarzyło się w życiu. Przychodzi z wielkim bum i nagle wszystko się sypie. Nawet osoby, które nazywałeś przyjaciółmi się przez to odwracają od Ciebie. Chyba każdy przeżył to w mniejszym lub większym stopniu, nie? I zamiast pozbierać się i realizować swoje plany zamykasz się na pierdyliard spustów w pokoju i nawet najbliższe Ci osoby nie są w stanie wyciągnąć Cię spod kołdry. Mnie jak zawsze uratowała z opresji pasja, przyjaciele oraz chłopak.


Teraz i tu chce podziękować Michałowi i Krzyśkowi, że zostali przy mnie, mimo, iż ja tak chamsko olałam ich na trzy tygodnie. Nawet głupiego „cześć, co tam?” nie byłam w stanie napisać. A gdy to wszystko, co budowałam przez te dni ciszy się zawaliło, wyciągnęli pomocną dłoń i obdarzyli mnie swoim cennym czasem. Nie pozwolili barykadować się w domu, tylko co wieczór planowali mi godziny, bym nie siedziała sama w dołku. Jestem im za to niezmiernie wdzięczna. Że byli, są i – mam nadzieję – będą. Mimo, że uważam, że na to nie zasługuję. Może kiedyś będę się w stanie odwdzięczyć.

Po drugie chce, by wyrazy podziękowania trafiły do Marka i Michała, którzy podobnie jak osoby przedstawione wyżej zostały przy mnie. Szczególnie dziękuję jednak temu pierwszemu, za – nie raz – parogodzinne rozmowy nocne przez telefon, gdy nie byłam w stanie ogarnąć życia. Serio. Także w tym akapicie nadmieniam sympatię do ekipy, która „powstała” rok temu, i mimo metamorfoz jest dalej i ma się dobrze: Łukasz i Basia, Darek i Natalia, Paweł, Piotrek – do Was kieruję te słowa. Dzięki za te ostatnie wspólne wieczory w Myślenicach, zawsze wiele pozytywnej energii przelewacie na mnie po tych spotkaniach.

Po trzecie i ostatnie: najważniejszym osobom w moim życiu: Piotrkowi i Klaudii. Bez Was może i bym się uśmiechała, ale tylko z zewnątrz, w środku wszystko, by się we mnie skręcało. To wy pomogliście mi stanąć na nogi, i wiem, że niezależnie od tego co się stanie, będziecie przy mnie. Kocham Was bardzo. Naprawdę.


Ale wracając do tematu zmian, takie porażki w jakiejś sferze życia, mogą nam pomóc. Zresztą, z natury uczymy się na błędach. Ale też te negatywne odczucia można wykorzystać w pozytywny sposób. Paradoks? Wcale nie. Przyglądnij się sobie, i zastanów, co chcesz w życiu zrobić i osiągnąć. Zastanów się, jakie miałeś plany na wakacje. I realizuj je.

Ja osobiście pierwsze co zrobiłam, to zmieniłam kolor włosów. To była akurat zła decyzja, ale zaczynam się przyzwyczajać. Zawsze zmieniam kolor na ciemny, gdy czuję się „buntowniczo”. Gdy coś w życiu mi się nie uda, ale chce pokazać innym, że idę dalej. Że porażki są nieodłączną częścią życia, aczkolwiek często wnoszą wiele pozytywnych zmian do niego. Oprócz tego zauważyłam, że moje plany wakacyjne nie ruszyły do przodu. Nawet o minimetr. Dlatego dostałam kopa od życia i zaczęłam chodzić na rozmowy w sprawie pracy. W bardzo ciekawej firmie mam drugi etap rekrutacji w poniedziałek, więc trzymajcie kciuki. Jeśli mi się to uda, to w końcu będę mogła się porządnie wziąć za tego bloga. Poza tym muszę zapisać się na prawo jazdy, naprawdę. Chłopak niedługo wraca z Niemiec i kupuje samochód; plan jest taki, że jak tylko skończymy jego projekt chcę wziąć się za własny. To dodaje tylko motywacji, by udać się do szkoły jazdy. Na koniec muszę coś zrobić z samą sobą. Obiecałam sobie, że na Kings of Hardstyle Festival moja figura będzie w końcu przynajmniej przeciętna – w skrócie – zaczynamy zdrowy tryb życia. Nie wiem jak wyjdzie mi odstawienie alkoholu (w stu procentach na pewno nie, ale spore ograniczenie musi się udać), ale oby jak najlepiej. Wracam też do ćwiczeń i jazdy na rolkach. Na znak wielkich zmian zrobiłam też porządki na moim instagramie, i nie chodzi o osoby, które obserwuje (w tym czystki odbyły się z pół roku temu), ale w postach. Myślę, że nawet wszystkie zdjęcia zostaną usunięte, gdy tylko kupię odpowiedni sprzęt do fotografowania.

Także jeśli z tą pracą wszystko wyjdzie jakbym chciała, to w końcu ruszy zakładka fashion, ponieważ oprócz funduszy na zmianę garderoby potrzebuję też pokryć koszty aparatu (chłopaka wynajmę jako fotografa 😀 ). Więc bądźcie na bieżąco – śledźcie mojego snapchata: easyfreaky . Ostatnio założyłam tez konto na DeeMe – zapraszam do pobierania tej ciekawej aplikacji i dodawania mnie na niej.

INSTAGRAM / SNAPCHAT / DEEME : easyfreaky , TUMBLR

Jestem świadoma, że za ten wpis spotka mnie fala hejtu. Znajomi będą się sapać, że piszę i publikuję zbyt prywatne rzeczy. Że powinnam to zostawić dla siebie. Ale wiecie co? W końcu po wyrzuceniu tego wszystkiego z siebie czuję się naprawdę dobrze. Jeśli tego jednak nie rozumiecie czy coś, polecam odsłuchać powyższą nutkę. Może akurat coś do Was dotrze.

+ Wybiera się ktoś na tegoroczne Pogoria Treffen? Ja dalej się zastanawiam.

++ Po weekendzie pojawi się wpis z koncertów PowerPlay oraz Donatana i Cleo, gdyż prawdopodobnie wezmę w nich udział podczas Dni Dobczyc. Wpadajcie!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s